TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Od dnia 25.05.2018 r. na terenie Unii Europejskiej wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z polityką prywatności oraz regulaminem serwisu  [X]

Co kupujący drukarkę wiedzieć powinien - edycja 2013

Poradniki i rozwiązania problemów dotyczących sprzętu komputerowego

Co kupujący drukarkę wiedzieć powinien - edycja 2013

Postprzez Eddek » 29 Kwi 2013, 22:23

PostUA: Opera/9.80 (Windows NT 6.1; WOW64) Presto/2.12.388 Version/12.15


Co kupujący drukarkę wiedzieć powinien - edycja 2013.
by Eddek.

Słowem wstępu, zajmuję się zawodowo sprzedażą i serwisem drukarek oraz materiałów eksploatacyjnych, ale nie będę pisał gdzie, bowiem nie to jest celem tego poradnika. Ma on stanowić kompilację wiedzy i wskazówek dla ludzi, którzy chcieliby nabyć droga kupna drukarkę (lub urządzenie wielofunkcyjne - AIO), ale nie wiedzą od czego zacząć w olbrzymiej ilości rozmaitego sprzętu dostępnego na naszym rynku. Najczęstszym błędem jest traktowanie drukarek jak czajnika albo farelki, że wszystkie są takie same. To co dla jednego człowieka może być wspaniałym sprzętem, dla innego będzie katastrofą. Dlatego, niestety, potrzebne jest tutaj przynajmniej częściowe zrozumienie jak takie sprzęty działają i co to dla nas oznacza. Z tego powodu już na wstępie przepraszam, za sporą długość tego artykułu :)

Po pierwsze, nudny bełkot techniczny o technologiach druku.
Wszystkie drukarki, które można kupić za rozsądne pieniądze do celów domowych lub w małej/średniej firmie opiera się na jednej z dwóch technologii: laserowej lub atramentowej (jest oczywiście jeszcze żel i termo-sublimacja, ale to są pojedyncze modele do specyficznych zastosowań, wiec pominę je tutaj w całości). Każda z tych technologii ma swoje plusy i minusy. Niestety, aby zmniejszyć szanse wdepnięcia na minę warto się zapoznać z działaniem obu tych technologii.

Druk atramentowy.
Jak nazwa wskazuje, całość zbudowana jest wokół atramentu (tuszu, farby czy jak kto chce to jeszcze nazwać). Tutaj, żeby nie wiało nudą, dzieli się to dodatkowo na rodzaj głowic: piezoelektryczne i termiczne. Głowice piezoelektryczne korzystają z elementów piezoelektrycznych, które pod wpływem impulsu elektrycznego rozszerzają się wypychając krople tuszu, głowice termiczne maja zamiast piezoelektryka element termiczny, który pod wpływem przepływającego prądu nagrzewa się, rozszerza i wypycha krople.

Jakie to ma znaczenie?
Głowna różnica polega na precyzji dozowania kropli, a dalej - druku, głowice piezoelektryczne na ogół mają mniejszą wielkość kropli, w efekcie możliwa jest do uzyskania wyższa rozdzielczość druku, co ma znaczenie gdy oczekujemy doskonałej jakości druku. Dodatkowym plusem jest trochę wyższa odporność na uszkodzenie mechaniczne w przypadku "pustego strzału" czyli sytuacji, gdy w głowicy nie ma tuszu. Głowica termiczna chłodzona jest przepływającym tuszem i jego brak prowadzi do przegrzania się elementu i jego trwałego uszkodzenia. piezoelektryk naturalnie również grzeje się w czasie pracy, jednak jest w stanie wytrzymać taką pracę nieco dłużej, nie mniej nie mówimy tu o tygodniach czy miesiącach, a raczej minutach ciągłej pracy.

Rodzaj wykorzystania głowic atramentowych.
To tez jest temat, który niestety jest dość istotny. Od rodzaju wykorzystania głowicy w dużej mierze zależy koszt eksploatacji sprzętu. Producenci sprzętu na ogół wierni są konkretnej metodzie, w rozwój której pompują dużą ilość pieniędzy i w efekcie rzadko robią od niej odstępstwa. Ponownie w takim razie dzielimy na pół i otrzymujemy dwie możliwe metody:
• sprzęt stałogłowicowy - głowica drukująca jest wbudowana na stale w drukarkę i jej wymiana we własnym zakresie nie jest możliwa, wymaga ona rozebrania sprzętu na części i programowania jej do konkretnego egzemplarza. Głowice takie są bardziej wytrzymałe, na ogół lepszej jakości, ponieważ muszą wytrzymać znacznie dłuższą eksploatację niż ich "jednorazowe" odpowiedniki, są z tego powodu tez stosunkowo drogie. Ważną informacją jest fakt, że drukarki z tym systemem programowane są tak, by zablokowały się, gdy którykolwiek kolor się skończy, ma to uchronić głowice przed uszkodzeniem. Rozwiązanie spotykane u Epsona, Brothera, Canona (w wyższych modelach, tutaj głowicę można wymienić samemu, jednak do najtańszych ona nie należy), HP (wyższe modele, w niektórych wysokich modelach można ją wymienić samemu), Lexmark (nowe modele - sytuacja podobna jak u Canona, można wymienić głowice samemu, ale jest ona dość droga, acz tańsza niż Canona).
• sprzęt ruchomogłowicowy - głowica jest elementem pojemnika z tuszem i jest wymieniana za każdym razem, gdy wymieniany jest tusz. Głowice takie muszą być tanie w produkcji, więc ich jakość nie jest tutaj mocną stroną. Rozwiązanie spotykane u HP (niskie modele), Canona (niskie modele) i Lexmarka (starsze modele).
W ogólnym przypadku z punktu widzenia portfela układa się to tak, że sprzęt stałogłowicowy jest droższy w zakupie, ale tańszy w eksploatacji i vice-versą. Wyjątek stanowi tutaj Epson i Lexmark, gdzie sprzęt może być i tani i drogi, ale jego eksploatacja i tak będzie droga.
Bardzo istotna jest tutaj "kwestia zombie", czyli przywrócenia trupa do życia po dłuższym odłogu. Koszta wymiany głowicy w drukarkach stałogłowicowych bardzo często idą w grube setki złotych, często przekraczając wartość sprzętu nawet dwukrotnie, co zasadniczo dyskwalifikuje je z reanimacji. W przypadku głowic na pojemnikach, by przywrócić takiego delikwenta do życia wystarczy kupić komplet (albo np. sam czarny) tuszów i zasadniczo to, co odpowiada za jakość druku (głowica i tusz) jest nowe i sprzęt jest gotowy do pracy.
Plusy druku atramentowego.
Niewątpliwym jest koszt zakupu, drukarki atramentowe można dostać już w okolicy 100zł, a mając na wydaniu kwotę rzędu 300-500zł można mieć juz AIO z WiFi i dupleksem. Można więc powiedzieć, że jest to sprzęt dość tani w zakupie w kontekście opcji, które oferuje. Także zakup tuszów jest mniejszym kosztem niż w przypadku kaset do drukarek laserowych. Następnym plusem jest naturalnie relatywnie tani druk w kolorze, korzystając z tuszów zamiennych koszt druku w kolorze wychodzi poniżej złotówki za stronę A4. Przy jakości fotograficznej trochę więcej, ale i tak relatywnie tanio. Kolejnym plusem jest gabaryt sprzętu, atramentówki są na ogol dość kompaktowe, a ich wymiary często podyktowane są zamontowanymi akcesoriami (np. skaner A4 musi zająć powierzchnie min. A4 + obudowa). Waga też zwykle zamyka się w 10kg i pobór mocy mieści się w sensownych 60-90W w czasie pracy. Ostatnim dużym plusem jest jakość druku (zakładając oczywiście dobrej jakości tusz, najlepiej oryginalny i dobrej jakości papier) fotografii. Dlaczego jest lepsza od kolorowych laserów wyjaśnię później.

Minusy druku atramentowego.
Po pierwsze prędkość druku. Deklarowane przez producentów prędkości druku dotyczą przede wszystkim 5% pokrycia strony, po drugie szkicu roboczego (jakość druku na poziomie 150dpi) i po trzecie, nie obejmują zadrukowania całej strony, a tylko jednego, dwóch przejść karetki nad stroną. W efekcie gdy w specyfikacji napisane jest 35 stron na minutę, można śmiało założyć, że przy pełnej stronie tekstu spadnie to do 6-9 stron w najlepszym wypadku. Od pewnego czasu część producentów (z Canonem na czele) podaje prędkość w obrazach na minutę (ipm) zamiast w stronach na minutę (ppm), stad w porównaniach wychodzi, że Canon jest 4x wolniejszy od Brothera, bo Canon robi "8,2", a np. Brother "35". Różnica jest oczywiście w normie pomiaru, a faktyczna prędkość druku jest podobna. Zaznaczyć także trzeba, że drukarki atramentowe pracują standardowo z rozdzielczością 300dpi, każde zwiększenie rozdzielczości podnosi jakość, ale obcina prędkość druku. Kolejny minus to prawa fizyki - atrament jest płynem na bazie wody. Pomimo dołożenia przez producentów tuszu starań, by tusz odparowywał jak najwolniej, prędzej czy później fizyka i tak wygra. Mówiąc prościej - tusz odparowuje i wysycha z pojemników, jeśli jest nieużywany. Dlatego też na oryginalnych tuszach jest informacja, aby zużyć tusz w ciągu maksymalnie sześciu miesięcy od otwarcia. Zamienniki, z racji braku chemii stanowiącej tajemnicę przemysłowo-handlową producentów sprzętu, mają skłonność do przysychania znacznie szybciej. W związku z tym, trzeba z drukarki po prostu korzystać częściej.

Dla kogo jest wiec drukarka atramentowa?
Przede wszystkim dla kogoś, kto potrzebuje systematycznie wydrukować niewielkie ilości kolorowych stron. Mówimy o ilościach rzędu 50-400 stron miesięcznie. Dla tych, którzy drukują bliżej dolnej granicy zakresu lepszym rozwiązaniem będzie cos z tanich drukarek ruchomogłowicowych, gdyż w przypadku przyschnięcia głowicy wskutek nieużywania taniej jest ją wskrzesić, Jeśli ktoś natomiast cyrkluje w rejonie górnej granicy, tutaj lepszą opcją może się okazać sprzęt stałogłowicowy, gdzie koszt tuszów będzie niższy, same pojemniki wydajniejsze, a ciągła i systematyczna praca nie da głowicy czasu na pozasychanie.

Druk laserowy.
Tutaj nazwa może wprowadzać w błąd, gdyż laser nie drukuje. Laser jedynie ustawia ładunek elektrostatyczny, który ma przyciągnąć (lub nie) toner (proszek) w konkretne miejsce na wałku światłoczułym, w celu stworzenia obrazu. Drukarki laserowe są z zasady droższe od drukarek atramentowych, droższe są też materiały eksploatacyjne, są jednak dużo wydajniejsze, więc o ile w momencie zakupu wydajemy więcej, o tyle dużo rzadziej widzimy sprzedawcę. Tutaj też będzie trochę dzielenia na dwoje, więc aby to trochę uprościć zrobimy sobie listę:
Drukarki laserowe:
 Monochromatyczne (czarno-białe)
 Kolorowe
• Karuzelowe
• Przelotowe
Zaznaczam tutaj, ze nomenklatura użyta w podziale jest mocno umowna.
Dodatkowo każdy z tych typów dzieli się na laserowe i LED-owe, różnica polega na rodzaju elementu używanego do ładowania walka światłoczułego. Na dziś jedynie OKI i Brother w niektórych modelach używa LED-ów, reszta świata używa laserów, LED zajmuje mniej miejsca, nie ma ruchomych części i w teorii działa szybciej oraz precyzyjniej niż laser, o tyle gdy pojedyncze diody zaczną się wypalać, jakość druku systematycznie spada, podczas gdy laser działa zawsze z taką samą jakością, jak długo kreci się zwierciadło i działa wyrzutnia elektronów (a te potrafią działać bardzo długo).
Laser mono vs. laser kolor.
Wydawać by się mogło, że skoro jest juz technologia drukowania laserem w kolorze, to dlaczego nie zniknęły z rynku drukarki monochromatyczne? W końcu atramentówek mono nie ma już od lat, wszystko jest kolorowe. Odpowiedź jest tak na prawdę dość prosta - pieniądze. Drukarki laserowe kolorowe to tak najprościej mówiąc cztery drukarki monochromatyczne w jednej obudowie. Są dużo bardziej skomplikowane, mają dużo więcej ruchomych części, wymagają trochę innych materiałów, to wszystko kosztuje. Drukarki mono są tutaj sporo prostsze konstrukcyjnie.
Zasada działania drukarki laserowej.
Mamy puszkę z proszkiem, który jest naładowany ujemnie, mamy wałek światłoczuły, który jest naładowany dodatnio, kartkę papieru, która jest neutralna i wałek dociskowy, który jest również naładowany dodatnio. Laser zmienia ładunek na ujemny wszędzie tam, gdzie ma tonera nie być na wałku, w pozostałe miejsca czepia się on wałka i idzie na papier, gdzie rolka dociskowa pomaga mu się do niego czepić, później papier razem z proszkiem trafia pod zespół utrwalania tonera, który jest takim przelotowym żelazkiem wtapiającym toner w papier i kartka wychodzi z drukarki. Niezależnie od tego jaki jest producent i detale, ogólna zasada działania jest taka sama dla wszystkich drukarek laserowych.
W przypadku drukarek kolorowych sprawa ma się bardzo podobnie, jedyną różnicą jest nakładanie czterech kolorów zamiast jednego. Konstrukcja opiera się na jednej z dwóch metod, które wymieniłem wcześniej: karuzela lub przelot. Określenie karuzeli wzięło się z metody przełączania tonera, który tworzył obraz w danym momencie, były to cztery kasety, po jednej każdego koloru, zamocowane w obrotowym bębnie, który obracał się jak miniaturowy Diabelski Młyn - karuzela. Cały mechanizm nakładania tonera składa się właśnie z mechanizmu przełączania aktywnego koloru (nie zawsze jest to system obrotowy), zespołu bębna światłoczułego i pasa obrazującego. Obraz powstaje jako negatyw na pasie transferowym przez nałożenie kolejno każdej warstwy koloru i dopiero po skompletowaniu obrazu przenoszony jest on na papier i utrwalany. Konsekwencją takiego systemu obrazowania jest jego bardzo duży stopień skomplikowania, bardzo niska prędkość (każdy kolor nanoszony jest kolejno), często występujące problemy z synchronizacją. Efektem ubocznym jest niższa cena tonerów (muszą się składać z mniejszej ilości części) i wysoka cena zespołu bębna światłoczułego (który musi wytrzymać więcej niż jeden toner), jest to sytuacja analogiczna do systemu stałogłowicowego z drukarek atramentowych. Drugim systemem jest przepust lub przelot. Opiera się on na powieleniu wszystkiego, co odpowiada za tworzenie obrazu: cztery lasery, cztery tonery, cztery bębny światłoczułe, cztery wałki dociskowe i jeden wspólny pas transferowy. Obraz tworzony jest na pasie transferowym w miarę jak przechodzi on pod każdym kolejnym kolorem i na końcu ścieżki odbijany jest na papierze i utrwalany. Mechanizm taki jest mniej skomplikowany mechanicznie, znacznie szybszy i bardziej niezawodny. W tym systemie tonery są na ogół droższe (przede wszystkim dlatego, że mają więcej części - bęben, pojemnik na zużyty toner i parę innych ciekawych rzeczy), ale odpada konieczność wymiany zespołu bębna, który teraz jest elementem tonerów.
Bardzo często spotykanym ostatnimi czasy jest system hybrydowy, który bierze co najlepsze z obu systemów - jest to przelot, cztery tonery i cztery bębny, przy czym bęben i toner nie jest jednym elementem. Bębny produkuje się o zwiększonej żywotności i wymienia się je po kilku wymianach tonera. Pozwala to zmniejszyć cenę tonera, zmniejszyć cenę pojedynczego bębna, rozłożyć wydatki eksploatacyjne w czasie zachowując prędkość druku i prostotę systemu. Obecnie Samsung/Xerox, niektóre modele HP, Minolty/Epsony korzystają z typowych karuzel lub pochodnych, większość modeli HP, Brothery, OKI i Lexmarki korzystają z systemów przelotowych, przy czym tylko HP ma kasety monolityczne - z bębnami, reszta stosuje konstrukcje hybrydowe.
Tyle, jeśli chodzi o podstawy, przejdźmy zatem do konkretów.

Plusy drukarek laserowych.
Najważniejszym jest odporność na zapominalskich. Toner - proszek - jest suchy, im bardziej suchy tym lepszy, więc czy drukarka będzie stała nieużywana dzień, tydzień, miesiąc czy rok, nie ma to większego znaczenia. O ile tylko stoi w suchym miejscu, może stać latami, po uruchomieniu nagrzeje się, wywieje kurz ze środka i weźmie się do pracy. W przypadku drukarek mono także prędkość druku działa zdecydowanie na korzyść laserów, typowe modele są w stanie pracować z prędkością 18-25 stron na minutę i co trzeba tutaj zaznaczyć - nie ma znaczenia pokrycie strony, czy będzie to linijka tekstu czy pełna strona bez marginesów, prędkość druku jest zawsze taka sama. Dodatkowo, drukarki laserowe pracują typowo w rozdzielczości 600dpi i dla takiej rozdzielczości podawana jest prędkość. Na ogół jest też tańsza w eksploatacji, tam gdzie dla drukarek atramentowych typowa wydajność tuszów to 130-300 stron, tonery laserowe wystarczają typowo na 1500-6000 stron.

Minusy drukarek laserowych.
Cena zakupu to na początek, są po prostu droższe same z siebie. Za podstawowy model najtańszego Samsunga trzeba położyć około 240-300zł i otrzymamy za to małą, plastikową samą drukarkę z dość drogimi i małymi tonerami. Sensowne drukarki zaczynają się od około 350-400zł, a AIO powyżej 500zł za golasa, bardziej wybajerzone to już rząd 600-800zł. I dalej mówimy o sprzętach monochromatycznych, kolorowe są jeszcze droższe. Druga kwestia - gabaryt. Kaseta z tonerem, laser, wałki, grzałki, to wszystko się gdzieś musi zmieścić i zająć jakieś miejsce. Lasery są także cięższe od swoich atramentowych kuzynów, mogą ważyć od 10 do 30kg i mają znacznie większy apetyt na prąd, nawet do 15x większy (kolorowe laserowe AIO często pobierają w trakcie pracy nawet do 1.2kW). Kolejna kwestia dotyczy głownie kolorowych laserów, czyli jakość w fotografii. Problemem jest gęstość tonera i gęstość papieru. W przypadku wydruku mono na zwykłym papierze problem jest relatywnie mały, miejsca między włóknami papieru jest sporo, żeby upchać cząsteczki tonera. Schody zaczynają się, gdy zwiększymy dwu- lub trzykrotnie gęstość papieru i zechcemy wcisnąć tam czterokrotnie więcej tonera. Jest spora szansa, że toner zamiast dać się wprasować w papier utworzy tylko cienką warstwę sprasowanego obrazu na powierzchni papieru, by po lekkim zgięciu kartki odpaść płatami. Naturalnie jest papier fotograficzny dedykowany do kolorowych drukarek laserowych, ale do najtańszych on nie należy.

Jaką drukarkę wybrać?
Po pierwsze i najważniejsze - czy naprawdę potrzebne są kolory?
To jest dość istotna kwestia, bowiem pamiętać trzeba, że brak któregokolwiek z kolorowych tonerów zablokuje cały sprzęt do czasu jego wymiany. Jeśli wydruki w kolorze mają się ograniczyć do maksymalnie kilku stron w miesiącu, a reszta będzie drukowana w czerni, to na dłuższa metę taniej wyjdzie to wrzucić na pendrive i skoczyć do lokalnej poligrafii. Jeśli ma być używana ogólnie raz kiedyś, to ewentualnie można się skusić na jakiś tani sprzęt. W takim wypadku mogą minąć miesiące, a nawet lata zanim skończą się startowe tonery, a wtedy można albo wymienić sprzęt albo odżałować zakup nowych tonerów. Kolorowy laser można polecić komuś, kto albo będzie zarabiał rozsądne pieniądze (~1zl na każdej kartce, która drukarka wciągnie do siebie, niezależnie czy ją odda czy nie) lub komuś, kto drukuje bardzo, bardzo rzadko i w znikomych ilościach, powiedzmy <20 stron w miesiącu.
Jeżeli kolory nie są potrzebne, to wybór sprowadza się do kwestii jak dużo planuje się drukować. Dla kogoś, kto drukuje mało i rzadko, powiedzmy do 50 stron w miesiącu, wystarczy jakikolwiek sprzęt, bo nawet toner startowy, przewidziany na ~500 kartek wystarczy na rok, a później można się pokusić nawet na oryginał za 200zł i mieć spokojną głowę przez następne dwa lata. Z kolei dla kogoś, kto drukuje dużo lub bardzo dużo, trzeba popatrzeć za modelem, który będzie miał możliwie duże kasety za możliwie niską cenę. Taką luźną granicą jest magiczne 1000zł. Większość producentów ma w ofercie sprzęty, które w segmencie poniżej 1000zl mają toner o wydajności 1500-3000 stron i takie kasety w zamiennikach kosztują 80-160zł. Jest to niski segment - dom. Powyżej 1000zł mamy średni segment - małe/średnie biuro, gdzie typowo tonery są o wydajności 4000-9000 stron i w zamiennikach kosztują w granicach 100-250zł. Te widełki dotyczą samych drukarek, urządzenia AIO będą o ~200-400zł droższe w każdym segmencie. Typowo także w wyższych segmentach rośnie wyposażenie, często dupleks lub komunikacja sieciowa (kablowa lub WiFi) jest w standardzie.
Segment niski jest bardziej dla kogoś, kto drukuje <2000 stron w miesiącu, średni dla ludzi potrzebujących 3000-7000 stron miesięcznie.

To tyle, jeśli chodzi o porady ogólnego przeznaczenia. Jeśli chodzi o konkretne modele, to ciężko jest je wymienić, dziś są dostępne, jutro zostaną zastąpione czymś innym, niekoniecznie lepszym. Niemniej pozwolę sobie przedstawić subiektywny przewodnik po markach i modelach, które mógłbym polecić, lub nie.

Brother: marka obecna na świecie od dawna, w Polsce trochę krócej. Sprzęt jest dość dobrej jakości, prosty w obsłudze, kompaktowy i w zamiennikach ma bardzo tanią eksploatację zarówno w atramentach jak i w laserach. Atramentowe są dość ciche, z laserami jest gorzej, często pracuje w nich wentylacja dłużej niż ktoś by chciał. Nie są najtańsze w zakupie, ale przy dobrych zamiennikach i używaniu na bieżąco szybko się zwróci. Mają też w ofercie najtańsze atramentowe drukarki w formacie A3, w cenie około 1500-1600zł można dostać najwyższy możliwy model ze skanerem A3, drukarką A3, dupleksem, WiFi, dwoma szufladami na papier, w tej cenie jest bezkonkurencyjny pod kątem wyposażenia i możliwości. Eksploatacja jest zbliżona przekrojowo przez wszystkie modele. Ogólnie sprzęt godny polecenia, ale ludzi drukujących systematycznie. Laserowe są dość dobrej jakości, trochę głośne, w swojej klasie maja wydajne zamienniki - 2500 stron w niskim i 7000 w średnim segmencie, twarde mechanizmy i dość sensownie wycenione, poza najniższym modelem z WiFi, który jest nieproporcjonalnie drogi.

Canon: Drukarki atramentowe mają podzielone na trzy segmenty: proste, biurowe i fotograficzne. proste i biurowe to dość podobne modele, pojemniki są z głowicami, wiec nie są tanie i nie są bardzo wydajne, ale relacja wydajność/cena wygląda lepiej niż u HP w tym samym segmencie. Poza tym główna różnica to faks i ADF, biurowe mają, proste nie. Pozostałe opcje różnią się z modelu na model. Modele fotograficzne mają głowice na stałe (można ja wymienić samemu, ale rzadko kiedy się opłaca, kosztują około 340zł), 5 pojemników z tuszem (wykorzystuje dwa czarne, pigmentowy do tekstu i barwnikowy dla podniesienia jakości foto), często mają opcje nadruku bezpośrednio na płytach CD/DVD (są do tego przeznaczone specjalne płyty). Laserówki to w dużej mierze bliźniacze modele z HP-kami, ale często oczko tańsze. W niskim segmencie mają małe kasety, maksymalnie 1500-2100 stron i cenowo w zamienniku 60-140zł, w średnim jest lepiej, kasety do 7000 stron i ~170zł. Najniższe modele nie grzeszą jakością wykonania i nie są planowane na trwałość, ale na cenę.

Epson: Osobiście nie lubię. Atramentowe są plastikowe, głośne, w czasie pracy stukają, pukają i jęczą. Tusze wyposażone w chipy, które mają monitorować poziom tuszu, lub po naszemu - zablokować sprzęt, tak szybko, jak tylko to będzie możliwe. Zamienniki są dostępne, niby powiększane, ale tak naprawdę chip jest kopią oryginału, wiec jak zamiennik ma 15ml, a oryginał 5.5ml, to zostanie nam 8ml w pojemniku, gdy chip się zablokuje. Resetery są, na ogół nie działają w ogóle, albo działają tylko z chipami danego producenta. Lasery są robione w kooperacji z Minoltą i są to bliźniacze sprzęty, dodatkowo ani Minolta, ani Epson przez ostatnie mniej więcej cztery lata nie wypuścili nic nowego, wiec to co Epson ma w ofercie w niskim segmencie - AL-M1400, to stara Minolta 1400W, która była w obiegu od chyba 2007 roku. Nie polecam, moim zdaniem słabo wykonana.

Hewlett-Packard: Przede wszystkim, nie jest to ta jakość, którą ludzie pamiętają sprzed dekady i dalej. Te sprzęty, które można było zrzucić z blatu i dalej działały to juz archiwum. Teraz trzon oferty HP w segmencie niskim, to plastikowe, trzaskające zabawki z Biedronki, średniej klasy drukarki pół-fotograficzne bazowane na patentach Canona i wybajerzone, atramentowe, biurowe super-kombajny z faksem, dupleksem, WiFi, ADF, i tuszami na 1400-2200 stron. Pierwszego unikać, drugie ewentualnie przemyśleć, trzecie jest na tyle drogie, że do domu nikt nie kupi, ale do biura warto pomyśleć, gdyż stanowi alternatywę dla kolorowego lasera. Jest jedna rodzina produktów atramentowych, którą warto się zainteresować, konkretnie seria Ink-Advantage - rodzina drukarek zrobionych dość tanio, sprzedawanych za średnie pieniądze, ale za to z relatywnie tanimi oryginałami. Poprzednie wypusty były fajniejsze, z oryginałami na 150-200 stron w cenie około 32zł warto było wydać 400zł na drukarkę. Teraz sprzęty są w cenie ~300zł, tusze 35-45/szt., jak na oryginały akceptowalnie. Lasery w niskim segmencie to na ogół licencje Canona, więc nie będę się rozpisywał. Na uwagę zasługują wyższe modele ze średniego segmentu, są lepiej wykonane, mają spore tonery i lekko zaporowe ceny, szczególnie AIO.

Lexmark: generalnie omijać. Atramentowe starych wzorów już chyba wszystkie się wykruszyły, zostały nowe, trzycyfrowe serie "S" i "Pro". Dość plastikowe w budowie, drogie tusze (za wyjątkiem wyższych modeli, gdzie jest możliwość stosowania opcjonalnego czarnego oryginału na 500 stron za ~20zł, ale kolory już normalne) wyposażone w chip indukcyjny, który nie zawsze chce gadać z drukarką. Lasery są mało opłacalne w eksploatacji, chipowane tonery, spore opóźnienie zanim zamienne chipy spadną w cenie do akceptowalnego poziomu. Bębny i tonery osobno i do tego oba są drogie. Jedyny plus, mechanicznie trwale, mimo to, nie polecam.

Minolta: Atramentów nie robią, w laserach w segmentach niskim i średnim też nie mają czego pokazać (patrz: Epson).
OKI: Atramentów nie robią. W segmencie niskim mają kilka modeli, mechanicznie bardzo trwale, tonery dość wydajne za nieduże pieniądze, problemem są bębny, które są dość drogie, a zamienniki często są wadliwe.

Panasonic: Ponownie tylko lasery i ewentualnie faksy termiczne. W laserach jest kilka modeli, dość tanich i kompaktowych, tonery w zamiennikach, gdy juz dostępne to nawet dość tanie i wydajne, z bębnami trochę gorzej, ale tragedii nie ma. Rozwiązania dość zbliżone do OKI, sprzęt całkiem niezły, chociaż materiały w wielu sklepach uchodzą za egzotyczne przez małą popularność sprzętu.

Samsung: Tylko lasery. Jeszcze 5 lat temu brałbym większość w ciemno, teraz niestety jest inaczej. Sprzęt dość tani w zakupie i niestety wykonany z tanich materiałów. Często pojawiają się problemy z pobieraniem papieru, gumy są bardzo wrażliwe na nośniki niskiej jakości, zdarzają się problemy z napędem zespołów utrwalania. Tonery są chipowane, dodatkowo wychodzi ich zwykle kilka wersji i zdarza się, że tego samego typu zamiennik wyprodukowany kilka miesięcy temu nie będzie działał w drukarce kupionej tydzień temu. Sytuacja stabilizuje się, gdy wychodzi nowy model, a starym producent się nie przejmuje. Najniższe modele zdecydowanie odradzam, chyba że ktoś drukuje do 30 stron w miesiącu. Zdecydowanie odradzam modele kolorowe - jak dotąd, poza Xerox'em, z którym Samsung dzieli bardzo dużo modeli, jedyny sprzęt, który przychodzi z ostrzeżeniem o utracie gwarancji z powodu stosowania złej jakości papieru. W kolorowych Samsungach sypie się wszystko od zasilaczy przez pobieranie papieru, lasery, napęd utrwalania, po zawiasy w pokrywach. Pewien wyjątek stanowią najwyższe modele, ale to jest sprzęt poza budżetem przeciętnego obywatela na domowy użytek.

Xerox: patrz Samsung, często jest tak, że gdy Samsung kończy produkcje modelu, pojawia się on w lekko zmienionej obudowie z logiem Xerox. Działo się tak do tego stopnia, ze zanim Samsung wprowadził chipy, oryginalne tonery Samsunga pasowały do Xeroxa bez problemu. Nowe modele różnią się w większym stopniu od Samsungów, ale dalej cierpią na alergie na tani papier i chipy na tonerach.
I to by było zasadniczo na tyle, jeśli chodzi o wybór sprzętu. Najważniejsze to określić swoje potrzeby - miesięczne obciążenie i potrzebę kolorów, następnie określić budżet i ostatnie wybrać konkretny model i położyć gotówkę na stół.

Na koniec jeszcze mały słowniczek pojęć:
AIO - All-In-One - wszystko w jednym, skrótowe określenie urządzenia wielofunkcyjnego.
Dupleks - funkcja automatycznego druku dwustronnego, pozwala drukarce zadrukować kartkę z obu stron bez pomocy użytkownika, by ten odwrócił kartkę lub włożył ja ponownie do drukarki.
ADF - Automatic Document Feeder - automatyczny podajnik dokumentów, przystawka zamontowana na pokrywie skanera służąca do automatycznego podawania dokumentów do skanera bez potrzeby podnoszenia pokrywy i przekładania kartek. Nie jest to przystawka do automatycznego skanowania książek, trawi tylko pojedyncze strony.
ppm - Pages per Minutę - strony na minutę, standardowa jednostka katalogowania prędkości wydruku, w drukarkach laserowych bliska prawdy, w atramentówkach pic na wodę.
ipm - Images per Minutę - obrazy na minutę, inna jednostka służąca do określenia prędkości wydruku, w atramentach bardziej wiarygodna od ppm, w laserach nie ma różnicy.
Klocki:
Intel i7-3770K // Asrock Z77 Extreme4 // 2 x 4GB DualDDR3 Kingston HyperX Black 1600MHz CL9 // MSI GTX770 2GB GDDR5 // HDD WD Caviar Green 2TB SataII + WD Caviar 80GB SATA + Seagate Barracuda 250GB SATA II + 320GB WD Sata II// LiteON DVD+RW costam balck SATA :) // jakies pointery.
Awatar użytkownika
Eddek
Forumowicz
Forumowicz
 
Posty: 2
Dołączenie: 29 Kwi 2013, 22:09
Miejscowość: FZ

Powróć do Sprzęt komputerowy (Hardware)

Kto jest na forum

Zarejestrowani użytkownicy: Bing [Bot], Google [Bot]